Jaworki
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jaworki to mała wieś ukryta w sercu Karpat, leżąca w dolinie potoku Grajcarek, między Pieninami a Beskidem Sądeckim. Położona jest w niezwykle malowniczym rejonie o unikalnych walorach krajobrazowych, przyrodniczych i kulturowych.

Jaworki   
Turysta znajdzie tutaj setki kilometrów urozmaiconych tras turystyki pieszej, rowerowej, konnej, snowmobilowej; narciarskie trasy biegowe; oświetlone stoki narciarskie; wyciągi narciarskie; trasy do narto-rolek.

Najwyższe wzniesienia otaczające miejscowość to beskidzka Radziejowa (1262) i Prehyba (1157) oraz pienińska Wysoka (1052). Zjawiskiem wyjątkowym jest istnienie w pobliżu, na bardzo małym obszarze aż 4 rezerwatów przyrody: Homole, Biała Woda, Wysokie Skałki i Zaskalskie-Bodnarówka. Ochronie podlegają tutaj głównie środowiska leśne i naskalne z bogactwem roślin i zwierząt, budowa geologiczna oraz unikalne wysokogórskie gatunki roślin, występujące w Polsce jeszcze tylko w Tatrach (dębik ośmiopłatkowy, konietlica alpejska). Przez rezerwaty, bądź w ich pobliżu, wiodą znakowane szlaki turystyczne, piesze, konne i rowerowe, umożliwiające ich zwiedzanie i poznanie. Grzbietem Małych Pienin biegnie granica słowackiego Pienińskiego Parku Narodowego (PIENAP), zaś od północy wieś graniczy z Popradzkim Parkiem Krajobrazowym.

Do 1947 r. można było usłyszeć, jak miejscowi mówią między sobą po jawyrsku , szli do Polski wybierając się do sąsiednich Szczawnic czy Krościenka, zaś swoje greckokatolickie nabożeństwa odprawiali przed ikonostasem w cerkwi. Potok płynący przez wieś nazywał się Ruski , dźwięcznie brzmiały rusińskie nazwy: Prehyba, Kiczora, Homola, Watrisko, Werchliczka...

Do II Wojny Światowej Jaworki wchodziły w skład tzw. Rusi Szlachtowskiej, wraz z trzema innymi miejscowościami: Szlachtową, Białą Wodą i Czarną Wodą. Mieszkańcy sami siebie nazywali Rusnakami albo Rusinami, bywali również nazywani Łemkami, podobnie jak sąsiedzi zamieszkujący tereny Beskidu Sądeckiego i Niskiego.

Rusini Szlachtowscy byli jednak odrębną "wyspą" etnograficzną pośród otaczających ich górali polskich, będąc związani bardziej z Rusinami mieszkającymi po drugiej stronie granicy: w Kamience, Stranianach, Wielkim Lipniku.

W 1947 roku ludność rusińska zamieszkująca południowe obszary Polski została wysiedlona do północnych i zachodnich województw. Pozostały puste wsie i olbrzymie tereny wypasowe. Stopniowo zaczęli pojawiać się nowi osadnicy; zajęli opustoszałe domy, cerkiew przyjęła nową rolę kościoła. Hale zaczęły rozbrzmiewać odgłosami dzwonków i nawoływaniami pasterzy - wędrują tutaj co roku z sąsiedniego Podhala, gnają stada owiec i przez kilka letnich miesięcy gazdują na bacówkach.

Nazwa wsi pochodzi od jawora , gatunku drzewa charakterystycznego dla Karpat. Dzisiaj pozostało go niewiele - jako doskonały materiał do wyrobu sprzętów gospodarskich, mebli, instrumentów muzycznych został wycięty. Pojedyncze okazy, płonące jesienią na żółto i czerwono spotkać można jeszcze w Białej Wodzie czy pod Wysoką.

Dawna chałupa rusińska w Czarnej Wodzie
grojcieze mi, grojcie, jaworowe basy
niek se zatańcuję, pokla młode casy
zagrojcie, zagrojcie skrzypecki z jawora
niek sie rozweseli i dziewcyna moja

Koń pojawił się w tych stronach wraz z człowiekiem - to z jego pomocą pasterze karpaccy wędrowali, prowadzili swoją gospodarkę szałaśniczą, uprawiali ziemię, pozyskiwali drewno w lesie. W Pieninach niewielkie furki ciągnięte przez dwa konie przewoziły przez góry czółna flisackie po skończonym spływie, by ponownie mogły być użyte w przełomie Dunajca. Z czasem zaczęto wykorzystywać konie do rekreacji - to dla kuracjuszy i gości organizowano przejażdżki dorożkami, nawet na "węgierską" stronę oraz kuligi z pochodniami.

siwy koń, siwy koń, kobyłecka gniado
rombie podkówkami, kie se na niom siadom
siwego konia mom, na siwego siadom
tegoz ci samego podaruje dziadom
z koniusia kaśtanka nojlepso furmanka
z dziewcyny górolki nojlepso kochanka
siadoj na sanie moje kochanie
nic nie pomoze twoje płakanie
nadaremne twoje płace
bo na polu stojom klace
na cie cekajom pozaprzągane
siodłoj konia, siodłoj, pojedziemy pod goj
pod goj, pod zielony, tam se roncki domy
 
Pasterz tatrzański na koniu
z obońkami do transportu mleka.
rys. St.Witkiewicza

Opracowanie graficzne, teks i niektóre zdjęcia:
Marek Majerczak - Pracownia Plastyki i Wędrówki, Grywałd (609)730-171

   
tel. (0) 607 47 88 50
(018) 262 16 00